Karaiby – pierwszy mój rejs. Część 4

Świat to za mało, gdy płyniesz ze mną.

Karaiby – pierwszy mój rejs. Część 3
28 maja 2018
Karaiby – pierwszy mój rejs. Część 5
22 lipca 2018

W sobotę wieczorem siedzieliśmy prawie wszyscy na jachcie i wesoło rozmawialiśmy. Każdy czuł się wyśmienicie, każdy z nas był pierwszy raz w życiu w takim magicznym miejscu, jak marina na Karaibach. Impreza kręciła się w najlepsze, gdy nagle dwie osoby przebywające na Martynice od tygodnia, wstały i powiedziały : „dobranoc”. Wszyscy zamarli… ale jak to? Dopiero 23? Siedźcie… przecież wakacje… ale oni się śmiali i powiedzieli, że to taki tryb  życia i zobaczymy sami, jak trzeba będzie wstać na drugi dzień o 6 rano. COOOO???? Nigdy, my będziemy spać dłużej, przecież to wakacje.
W niedzielę rano wszyscy obudziliśmy się o 6.00. Dlaczego? Bo tak słońce już mocno świeciło, w mgnieniu oka stało się gorąco i hałaśliwie. Cała marina i wszyscy żeglarze obudzili się… i my też.

W końcu nastąpiła najbardziej oczekiwana chwila – wypłynęliśmy. Usiadłam sobie wygodnie na jednej z dwóch ławeczek na dziobie (do dzisiaj jest to moje ulubione miejsce, po prostu na dziobie, w chwili wypływania z mariny) i oddychałam pełną piersią. Oto ja wychodzę w otwarte morze. Tysiąc myśli przebiegało przez mój mózg. Czy to przygoda, czy horror? Będzie mocno kołysało? Czy będę oddawać Neptunowi każdy swój posiłek? Poradzę sobie? Czy wytrzymam z obcymi ludźmi na tak małej przestrzeni tak długo? Czy sprawdzę się jako żeglarz – amator? Czy zobaczę delfiny, rekiny, ryby latające, a może syreny (hahaha)? Czy będę pływała w morzu, czy będę tańczyła boso na plaży? Czy przeżyję? Myślę, że jednak bardziej się bałam, niż ekscytowałam.

Pierwsze koty za płoty

Szczęśliwie okazało się, że na jachcie jest wystarczająca ilość żeglarzy z ogromnym doświadczeniem, rwących się do każdego manewru. Dzięki temu, ja przez dwa tygodnie nie musiałam nawet palcem ruszyć. Powiem tak, w ciągu tych dwóch tygodni nie musiałam nawet ani razu wiązać czy ściągać odbijaczy. Nie nauczyłam się kompletnie niczego, ale za to bacznie wszystko i wszystkich obserwowałam.

Płynąc na każdy rejs, przygotowujemy dość dokładne własne przewodniki w oparciu o wszystkie zdobyte informacje. Zawsze zapisuję informacje na temat wszystkich ciekawych miejsc, które warto zobaczyć i ewentualnie zwiedzić: zabytki, muzea, knajpy, plaże, hotele, rezerwaty, parki, ogrody, rafy, miasteczka, klasztory, wodospady, jeziora, stare fabryki, ryneczki, uliczki, ciekawe miejsca pod względem przyrodniczym… po prostu wszystko gdzie i co: „must be”oraz „must see”. Ponadto, ponieważ jestem biologiem, staram się opracowywać przewodnik również pod kątem występujących w danym terenie charakterystycznych formacji roślinnych, gatunków roślin i zwierząt.

Wracając do wypłynięcia… płynęliśmy w stronę Diamentowej Skały, mieniącej się w słońcu. Każdy z nas zrobił jej bardzo dokładne zdjęcia. Hmmm, skała jak skała. Po lewej stronie zauważyliśmy jakieś gejzery wody, śmialiśmy się, że to wieloryby. Niestety tak bajkowo, przynajmniej na początku nie było.

 

    

Przesuwaliśmy się niezbyt śpiesznie w stronę Fort de France. Po południu zatrzymaliśmy się w zatoce naprzeciw stolicy Martyniki. Tam spędziliśmy noc na kotwicy. W nocy mieliśmy z Gabrielem wachtę kotwiczną przez 4 godziny.

Nocna wachta

Okoliczności przyrody były niesamowite. Gwiazdy, jasno świecący księżyc i fluorescencyjny plankton unoszący się na powierzchni morza, sprawiały, że wszystko dookoła się mieniło. Uległam tej chwili. Stwierdziłam, że nie można tak siedzieć na jachcie i nie zrobić nic szalonego. Piękna noc, jacht, Karaiby, morze… wymyśliłam – trzeba wskoczyć do wody i popływać w stroju Ewy i Adama. Długo męża nie musiałam namawiać. Niewątpliwie była to jedna z najbardziej romantycznych kąpieli w moim życiu, chociaż przyznam, że ja uwielbiam wskakiwać do wody w każdej możliwej sytuacji. Tak sobie pływamy i pływamy, rozkoszując się chwilą… aż nagle poczułam, jak musnęło coś moje ciało. Zamarłam. Poszukałam wzrokiem Gabriela i zobaczyłam, że jest bardzo daleko ode mnie. To nie on mnie dotknął.

Nastąpiła jedna z dłuższych chwil w życiu. Zaczęłam nerwowo płynąć w stronę drabinki, wołając do męża, żeby wychodził już z wody. Dopiero wtedy przypomniałam sobie, że życie w takich egzotycznych, ciepłych morzach budzi się do życia w nocy. Przerażenie było ogromne, ale prawda jest taka, że w nocy przecież i tak nic nie byłam  w stanie zobaczyć. Na szczęście nic się nie stało, nic mnie nie zeżarło, a nawet nie obgryzło. Pozostałą część wachty spędziliśmy spokojnie na pokładzie, bez głupich myśli. Spać się nam nie chciało, bo poziom adrenaliny był wciąż wysoki.

CDN…..

18 Comments

  1. metoclopramide 10mg tablets

    metoclopramide 10mg tablets

  2. how can i get zithromax

    how can i get zithromax

  3. finasteride for bph

    finasteride for bph

  4. mirtazapine for dogs

    mirtazapine for dogs

  5. fluconazole for dogs

    fluconazole for dogs

  6. amoxicillin 500

    amoxicillin 500

  7. metoprolol tart

    metoprolol tart

  8. lasix water pill 20 mg

    lasix water pill 20 mg

  9. furosemide for dogs cost

    furosemide for dogs cost

  10. tadalafil libido women

    tadalafil libido women

  11. sildenafil benefits

    sildenafil benefits

  12. cialis tadalafil

    cialis tadalafil

  13. cialis dosage recommendations

    cialis dosage recommendations

  14. vidalista 60 review

    vidalista 60 review

  15. orlistat xenical reviews

    orlistat xenical reviews

  16. revatio controlled substance

    revatio controlled substance

  17. semaglutida comprimido emagrece quantos quilos

    semaglutida comprimido emagrece quantos quilos

  18. cialis 5mg price

    cialis 5mg price

Translate »
nauticos.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.